{jgxtimg src:=[images/stories/foto/dsc_5046.jpg] width:=[90] style:=[float:left;margin:5px;]} Na I rundzie rozgrywek Pucharu Polski zakończyli swoją przygodę piłkarze czysto amatorskiej drużyny Tylko Pogoń Lębork! Czwartkowe spotkanie z B-klasową ekipą WKS Nożyno zakończyło się minimalną porażką lęborczan 1:2. Drużyna TPL! zgłoszona do rozgrywek przez Stowarzyszenie Sympatyków Pogoni Lębork wysoko zawiesiła poprzeczkę przyjezdnym i gdyby nie braki kondycyjne, bylibyśmy świadkami historycznego awansu do II rundy Pucharu Polski.




I runda Pucharu Polski Podokręgu Słupskiego, 4 września 2014r. godz. 19

Tylko Pogoń Lębork – WKS Nożyno 1:2 (1:0)
bramki: 1:0 - Kasprzak (41’), 1:1 - Nożyno (71’), 1:2 – Nożyno (78’)

TPL: Podhajski – Piotrowski, Gosz, Cichosz, Pietrusewicz -Matuszewski, Kolano, M.Kapela, T.Kapela, Kasprzak - Formella
na zmianę weszli: Przybylski, M. Butowski, Bobrucki, Kalkowski

Na I rundzie rozgrywek Pucharu Polski zakończyli swoją przygodę piłkarze czysto amatorskiej drużyny Tylko Pogoń Lębork! Czwartkowe spotkanie z B-klasową ekipą WKS Nożyno zakończyło się minimalną porażką lęborczan 1:2. Drużyna TPL! wysoko zawiesiła poprzeczkę przyjezdnym i gdyby nie braki kondycyjne, bylibyśmy świadkami historycznego awansu do II rundy Pucharu Polski.

Mecz rozpoczął się w obecności ok. 40 widzów. Pierwsze minuty spotkania to gra na poznanie rywala. Pierwsza akcja na bramkę gości miała miejsce w 15 minucie, gdzie groźnie strzelał Formella. Kolejne minuty to gra w środkowej części boiska. TPL! konsekwentnie bronił dojścia do bramki. Na stoperze brylował prezes sekcji piłki nożnej Pogoni Marcin Gosz, kilkakrotnie ratując swoją interwencją zespół przed groźną kontrą. Na bramce skutecznie bronił Tomasz Podhajski, a publiczność nie pozostała obojętna, nagradzając jego parady po których trzęsła się ziemia głośnymi brawami. Z minuty na minutę gra się zazębiała, widać było, że ta drużyna ma za sobą kilkanaście wspólnych treningów i gier sparingowych. Składne akcje raz po raz przemieszczały się pod pole karne WKS Nożyno. Jedna z kontr o mały włos nie przyniosła prowadzenia. W sytuacji sam na sam znalazł się Kasprzak, ale tym razem skutecznie interweniuje bramkarz gości. Ta akcja to był dopiero początek. Kolejne minuty pierwszej połowy to frontalne ataki TPL-u. Po jednym z dośrodkowań kąśliwe uderzenie któregoś z piłkarzy TPL o mało co nie przynosi prowadzenia, piłkę cudem broni bramkarz WKS-u. Nie minęło kilka minut i kolejna kontra, znów sytuacja sam na sam, ławka rezerwowych już triumfalnie podnosi ręce w górę, będzie bramka! Niestety słupek ratuje gości. Co tu dużo mówić, pech nas nie opuszcza. Zamiast pewnego prowadzenia, ciągle mamy 0:0. Mijają kolejne minuty, goście jakby w szoku, nie mogą przeprowadzić groźnej kontry. Nasza defensywa skutecznie wybija im z głowy grę w piłkę. Pietrusewicz raz po raz solidnym uderzeniem barkiem powala napastników gości. W końcu nadchodzi upragniona akcja. Koniec pierwszej połowy coraz bliżej, TPL! w natarciu, piłka gdzieś zakręciła się pod nogami i Kasprzak znajduje się w sytuacji sam na sam. Tym razem to on wychodzi zwycięsko z tej akcji. Historyczny gol TPL! w Pucharze Polski stał się faktem. Prowadzimy 1:0 i takim wynikiem kończy się pierwsza połowa.

Po przerwie mecz toczy się przy jupiterach. Przez chwilę zapachniało wielkim graniem, niczym w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Drużynie gospodarzy pozostało 45 minut na utrzymanie korzystnego wyniku. Jak wiele to minut przekonali się brutalnie w końcówce spotkania, kiedy to stracili dwie bramki. Początek drugiej połowy nie zapowiadał dramatu. TPL! ciągle atakował, raz gości uratowała poprzeczka, a raz kolejna świetna interwencja golkipera z Nożyna. Zmiany, które były nieuniknione wprowadziły trochę świeżości, na boisku pojawił się trener Pogoni – Przybylski, widać było piłkarskie cwaniactwo w grze, lata spędzone w Bałtyku nie poszły na marne. „Sobek” kilkukrotnie groźnie kontratakuje i podaje na czyste pozycje, jednak przy wykończeniach zabrakło zimnej krwi. Tempo meczu z minuty na minutę przeradza się w walkę o przetrwanie. Przysłowiowe „oddychanie rękawami” to pikuś z tym co obserwowaliśmy w szeregach drużyny z Lęborka. Obrona staje się coraz bardziej dziurawa, a moment ten skutecznie wykorzystuje WKS. Dwa groźne strzały kończą się bramkami. 70 i 78 minuta okazały się zabójcze i tylko cud mógł pomóc TPL! doprowadzić do remisu. Cudu na Kusocińskiego jednak nie było… Kolejny raz przygodę w PP kończymy na I rundzie, choć wynik tym razem był bardziej kontaktowy (rok wcześniej było to 0:3 z Koralem Maszewo). Mimo wszystko drużynie należą się brawa za walkę, ambicję i zaangażowanie. To już nie ta sama ekipa co rok temu. Widać było progres i miejmy nadzieję, że kolejne podejście zakończy się naszą wygraną, lub chociaż dogrywką.

O pomeczowy komentarz zapytaliśmy prezesa sekcji piłki nożnej Pogoni - Marcina Gosza. - Szkoda przegranej bo z przebiegu spotkania i sytuacji bramkowych byliśmy lepsi. Niestety piłka bywa brutalna i liczy się to co wpadnie do siatki. Mimo wszystko jestem zadowolony z gry, drużyna była bardziej zgrana niż przed rokiem, cieszy to, że nawiązaliśmy równorzędną walkę, bądź co bądź, z drużyną która regularnie trenuje i gra w rozgrywkach B-klasy. Nie poddajemy się, dalej będziemy trenować i obiecuję, że za rok wrócimy silniejsi. Chciałbym podziękować drużynie za walkę, której nie brakowało. TPL!