|
Wpisał: Marcin
|
|
15.10.2011. |
Kiedy piłkarska reprezentacja Hiszpanii, zanim zaczęła dzielić i rządzić
w futbolu, odpadała przedwcześnie po pięknych porażkach z kolejnych
mistrzostw Europy i Świata, kibice „La Roja” ukuli takie powiedzenie, że
„gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze”. Parafrazując je, po kolejne
przegranej Pogoni, można stwierdzić „walczyli jak rzadko, przegrali po
raz ósmy”. W spotkaniu z Wierzycą dominowała rzeczywiście zacięta walka,
a naprawdę groźnych sytuacji, po których można z czystym sumieniem
stwierdzić, że pachniały golami, było jak na lekarstwo. Kiedy zanosiło
się, że mecz zakończy się bezbramkowym podziałem punktów, Łukasz Racki z
dwudziestu kilku metrów przymierzył z wolnego. Nie bez winy bramkarza
Pogoni, który po meczu przyznał, że mógł zachować się lepiej, piłka
wpadła do siatki. W doliczonym czasie Wolszlegierowi zabrakło
centymetrów, żeby wślizgiem wepchnąć piłkę do bramki już z linii
bramkowej i uratować Pogoni chociaż punkt.
|