70 lat Pogoni Lębork

Facebook

Wyszukiwarka

Sponsor techniczny

KiK
wyb.jpg

Zawodnicy Pogoni okiem kierownika... Drukuj
Wpisał: Janusz   
22.06.2013.
Udany sezon drużyny seniorów warto podsumować w wielu aspektach. Jedną z tych ocen wykonał kierownik drużyny Piotr Kalkowski, który chyba jako jedyny oprócz trenera i zawodników obejrzał wszystkie mecze Pogoni w Lęborku i na wyjazdach. Godziny obserwacji zaowocowały ciekawym podsumowaniem gry naszych zawodników. Zapraszamy do lektury.



  • Bramkarze:

Michał Skrzypczak (Skrzypa). Spokojny, ułożony człowiek i taki też na boisku. W rundzie jesiennej stawał między słupkami bramki Pogoni w każdym meczu od pierwszej do ostatniej minuty wyłączając jedynie mecz z Przechlewem. Wiosną zagrał w jedenastu spotkaniach. Michał bronił nadspodziewanie dobrze jesienią, bez większych błędów, pewny w swoich interwencjach aż do wiosennego meczu z Bruskowem, który Pogoń przegrała u siebie 0:2 i te dwie bramki „wysadziły” Skrzypę na cztery mecze z bramki. Po nich powrót do pierwszej „11” i dalej poprawna gra do końca sezonu.

Dominik Czekirda (Domino). W sezonie częściej występował w najstarszej drużynie juniorów Pogoni trenera Małeckiego, wydatnie wspomagając swoich kolegów, którzy zajęli czwarte miejsce w Pomorskiej Lidze Juniorów A. Natomiast w bramce seniorów zaliczył jeden występ jesienią i cztery wiosną. Co ciekawe zaliczył też 14 minut w dwóch meczach występując jako ofensywny pomocnik. Dominik to wciąż perspektywiczny bramkarz. Systematyczny, wytrwały, cierpliwy. Ma dobre warunki fizyczne na bramkarza i mam nadzieję, że rozwinie się jeszcze bardziej pod okiem naszego trenera bramkarzy Łukasza Banaszkiewicza. Jako ciekawostkę dodam, że Domino intonuje większość przyśpiewek w autobusie kiedy wracamy po zwycięskim meczu. To dobra dusza w drużynie.

Patryk Labuda. Młody chłopak z rocznika 1996, który w swoim debiucie w zespole seniorskim zagrał 30 minut wiosną w meczu z Rowokołem Smołdzino. Wszyscy wierzymy i widzimy że Patryk to dobra perspektywa dla obsady tej pozycji.

  • Obrońcy:

Oskar Jasiński (Jasiu). Kapitan, pewny punkt defensywy Pogoni ostatnio występujący na prawej obronie, wcześniej na pozycji środkowego obrońcy na której Jasiu jest najlepszy. Zdobywca zwycięskiej bramki w trudnym wyjazdowym meczu w Człuchowie. Jasiu kieruje grą defensywy, jest skuteczny w odbiorze piłki, potrafi dobrze się ustawić i przewidywać, a są to cechy niezbędne dla skutecznego defensora. Czasem potrafi się też „zagotować” i osłabić drużynę dostając czerwoną kartkę jak choćby w przegranym meczu z Bruskowem po których pauzował w dwóch ważnych meczach z Ustką i Gryfem II. Podobna sytuacja miała miejsca na ostatnim meczu w Biesowicach. Tak nie powinien zachowywać się doświadczony zawodnik i kapitan. Nie mniej jednak Jasiu ma swój duży wkład w awansie do IV ligi i był jednym z głównych filarów zwycięskiej drużyny.

Marek Kozakiewicz (Koza). Środkowy obrońca. Wystąpił we wszystkich meczach jesiennych i większości meczów rundy wiosennej. Marek na jesieni usłyszał wiele cierpkich słów od trenera, ale przyjął krytykę tak jak każdy zawodnik powinien to robić. Po prostu wyciągnął wnioski i z każdym meczem rundy rewanżowej gra Marka wyglądała coraz lepiej.

Kamil Gapski (Kamo). Dołączył do drużyny w przerwie zimowej, na zasadzie półrocznego wypożyczenia z IV ligowego Pomorza Potęgowo i dobrze, że tak się stało. Kamil wzmocnił linię defensywy, ale przydatny jest też w stałych fragmentach gry pod bramką przeciwnika. Gol zdobyty głową w pierwszej minucie debiutanckiego meczu w Pogoni w Trzebielinie - lepszego debiutu nie mógł sobie i nam wymarzyć. Jest silnym, twardym obrońcą, choć muszę powiedzieć, że nieraz zamykałem oczy patrząc na jego interwencje na pograniczu brutalnego faulu. Kamo pomógł nam awansować, grając połowę sezonu i taki jest jego w tym udział .Co potrafi to dał Pogoni, tym samym spełnił nasze oczekiwania co do jego osoby.

Bartosz Żmudzki. Starszy z braci Żmudzkich grających w naszej drużynie, wrócił do nas po półrocznym wypożyczeniu do III ligowego Gryfa Słupsk i od razu wskoczył do pierwszej „11”. Wiosną wystąpił we wszystkich meczach od pierwszej do ostatniej minuty za wyjątkiem meczu z Koralem II, kiedy to pauzował za kartki. To nominalny lewy obrońca, potrafiący wejść ofensywnie po swoim skrzydle i w duecie ze swoim bratem, który gra po tej samej stronie boiska ale z przodu stworzyć bardzo dobre akcje zakończone celnym dośrodkowaniem, strzałem albo golem. Bartek najlepiej spośród naszych obrońców czyta grę przeciwnika, doskonale się ustawia, odbierze piłkę, wyprowadzi niebezpieczna kontrę. Przy tych wszystkich zaletach Bartek imponuje mi jeszcze tym swoim spokojem w grze, wszystko robi na takim luzie i na takiej pewności, że z przyjemnością patrzę na grę Bartka. Choć zagrał tylko pół sezonu ma swój duży wkład w awansie.

Szymon Bach (Bachu). „Zacznij od Bacha…” chciałbym podpowiedzieć trenerowi przy ustalaniu pierwszej „11” cytując słowa piosenki Zbyszka Wodeckiego. I dalej: „...gdy w progu się waha”. Właśnie słowa tej piosenki pasują idealnie do sytuacji Szymona w naszej ekipie. To nominalny prawy obrońca zagrał w 18 meczach tych rozgrywek. Szybki, waleczny, potrafi wyjść ofensywnie do przodu z piłką, potrafi silnie strzelić ale,… no właśnie. Tu wrócę do drugiej części cytatu z piosenki. Szymon ma „papiery” na grę na wysokim poziomie. Mój apel do niego: Szymon skup się na piłce, trenuj, trenuj, trenuj, a w piłce osiągniesz jeszcze wiele.

Robert Żółtowski (Czekolada lub Czeko). Piłkarz z licencją trenera wystąpił łącznie w 16 meczach sezonu, przeważnie jako rezerwowy, choć w czterech jako podstawowy zawodnik. To obrońca, choć dostał szansę 60 minut gry w Miastku jako wysunięty napastnik. Cierpliwie znosił status wchodzącego z ławki, zawsze był do dyspozycji trenera kiedy była taka potrzeba. Czeko jest wysoki, a przy tym trochę mniej zwrotny, miał problem z zwłaszcza z niskimi, szybkimi napastnikami. Roberta zawsze słychać w autobusie i na treningach On był w tej drużynie i pomógł jak potrafił.

  • Pomocnicy:

Rafał Morawski (Muraś). Killer o twarzy dziecka. Niepozorny chłopak bezwzględnie rozprawiał się z defensywą przeciwników i zdobywał bramki które można określić mianem „stadiony świata”. Było ich dużo bo trzynaście. Rafał przyszedł do nas z Korony Żelistrzewo wraz z trenerem Przybylskim i Sylwkiem Ilanzem. Środkowy, ofensywny lub defensywny pomocnik lepiej sprawujący się w roli ofensywnego. Szybki, obdarzony mocnym strzałem z obu nóg wygrywa sporo pojedynków jeden na jeden, dużo widzi na boisku, przyjmie piłkę, kiwnie rywala, dobrze poda koledze, a stąd prosta droga do bramki. Gdy tylko nadarzy się okazja i ma trochę miejsca to huknie na bramkę rywali i zdobywa takie gole, że ręce same składają się do oklasków. Muraś w tym zwycięskim sezonie był naszym najlepszym środkowym pomocnikiem i wydatnie przyczynił się do awansu.

Mariusz Kalamaszek (Mario). Najbardziej doświadczony i najstarszy zawodnik Pogoni. Właśnie doświadczenie to największy atut Mariusza, który grał u nas przeważnie na pozycji środkowego pomocnika. Mariusz potrafi skutecznie zatrzymać ataki przeciwnika - tego powinni uczyć się od niego inni zawodnicy . Poza tym to zawodnik wszechstronny, dużo by trzeba pisać o jego zaletach. Czy to na boisku, czy na ławce podpowiada kolegom z drużyny jak się ustawić, jak mają grać i co należy poprawić .Grał w większości meczów od pierwszej minuty, rundę jesienną zagrał bardzo dobrze ,wiosną w końcówce odczuwał już trudy sezonu. Organizm 39-letniego zawodnika nie regeneruje się już tak jak u młodszych. Mariusz był potrzebny tej drużynie i wiele jej pomógł.

Krzysztof Witkowski (Witek). Zawodnik z najdłuższym stażem w Pogoni. Doświadczony środkowy pomocnik, próbowany też na lewej lub prawej pomocy. Atutem Krzyśka jest szybkość, lepiej wywiązuje się z zadań defensywnych, choć potrafi wyjść z piłką do ofensywy, wygrać pojedynek jeden na jeden i stworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika. Krzysiek potrafi grać w piłkę, jednak ten sezon w jego wykonaniu był nierówny.

Andrzej Kołucki (Andrzejek). Prawy pomocnik lub obrońca, częściej grający w pomocy. Andrzej grał u nas całą rundę jesienną i połowę wiosennej do momentu kiedy to wyjechał do pracy za granicę. Szkoda bo był w drużynie potrzebny. Jego atutem były pojedynki jeden na jeden. Bardzo charakterystycznym zwodem potrafił „wkręcić’ w murawę przeciwnika, a potem to już popędzić do końca boiska i wrzucić w pole karne. Takie akcje to wizytówka Andrzeja. Na ten jego zwód nabrało się wielu obrońców w tej lidze i dzięki niemu mieliśmy wiele sytuacji bramkowych.

Igor Miasnikow. Mówi się, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. W tym jednak przypadku jednak trochę za daleko. Wszyscy w Pogoni pamiętamy dobrą grę ojca Igora - Siergieja i oczekujemy od niego przynajmniej tego, co dał naszemu klubowi ojciec. Igor to szybki środkowy pomocnik, najmłodszy zawodnik w naszej kadrze , waleczny ale ciągle się uczy i popełnia błędy. Miał jednak już momenty dobrej gry jak choćby w meczu w Przechlewie gdzie do spółki z Murasiem rozmontowali defensywę gospodarzy podając sobie piłkę i zakończyć akcję strzałem na bramkę. Akcja palce lizać..Trener gospodarzy po tym co zobaczył, zrugał swoich zawodników od najgorszych. Więc Igor potrafi , oczekiwałbym od niego więcej odważnych decyzji na boisku, pewności w grze i wiary w siebie. Jesienią zaliczył występ w dwóch meczach (grał więcej w juniorach), wiosną w siedmiu ale tylko w jednym meczu zagrał w pełnym wymiarze. Trochę narzekał na urazy. Jest młody i przyszłość przed nim

Mateusz Stankiewicz (Siwy). Nominalny prawoskrzydłowy pomocnik. Jeśli był do dyspozycji trenera to przeważnie zaczynał od pierwszej „11”. Jest szybki, potrafi dobrze zagrać piłkę do partnera, lubi ofensywne wejścia. Jego zaletą jest że walczy, nie odpuszcza - przy tym jednak, jak mu coś nie wychodzi to odreagowuje faulem na przeciwniku, a tego powinien się oduczyć. Chciałbym, żeby wszyscy zawodnicy mieli takie serce do walki.

Bartosz Haraszczuk (Hary). Pomocnik lub obrońca. Dobry technicznie wychowanek naszego klubu. Stara się, walczy, jest zadziorny. Bartkowi nie można odmówić ambicji, chciałby grać w każdym meczu, ale nie wszystko wychodzi mu dobrze, dlatego też częściej zaczynał jako rezerwowy. Jest jeszcze młodym zawodnikiem i jak będzie wytrwały to z pewnością będzie dobrym piłkarzem.

Mateusz Krajnik (Mati). Młody środkowy pomocnik, zaciąg z Bałtyku Gdyni. Częściej wchodzący do gry z ławki. Mateusz to ciągle rozwijający się zawodnik, kiedy już wchodził na boisko to starał się jak mógł i całkiem dobrze mu to wychodziło. Brakuje mu trochę siły i warunków fizycznych żeby powalczyć z rosłymi obrońcami. Za to serce do gry to ten chłopak ma. Sukcesy w piłce są jeszcze przed Mateuszem. Ja w to wierzę.

Jakub Żmudzki (Młody). Młodszy z braci Żmudzkich występujących w Pogoni, dopingowany na meczach w Lęborku przez swoją mamę i dziewczyny. Kuba to lewy pomocnik, w duecie ze swoim bratem Bartkiem stanowili o sile lewego skrzydła Pogoni. Kuba jest obdarzony silnym strzałem, dobrym dryblingiem. Zdobył cztery z sześciu bramek z Wybrzeżem Objazda. Uderzyć lub zagrać lewą czy prawą nogą to dla Kuby nie problem. Doskonale rozumie się ze swoim bratem na skrzydle i to pomaga mu być skutecznym strzelcem i zaliczyć sporo asyst przy golach. Na podsumowanie gry braci Żmudzkich powiem tak: Pani Żmudzka i Panie Żmudzki. Dziękujemy za dwóch synów i prosimy o więcej!

  • Napastnicy:

Sylwester Ilanz (Ili) Zdobywca 27 bramek, najskuteczniejszy zawodnik w ekipie Sobiesława Przybylskiego. Potrafi dobrze się zastawić, wziąć przeciwnika na plecy i zwodem stworzyć sobie okazje do zdobycia bramki. Strzela gole ze stałych fragmentów, głową, a najlepiej mu wychodzi zdobywanie bramek z akcji. Lubi być obsłużony prostopadłym podaniem za linię obrony, a wtedy rzadko się myli. Zdobył 27 bramek na 75 zdobytych przez całą drużynę więc trzeba powiedzieć że Sylwek w tym sezonie spełnił swoje zadanie w Pogoni i walnie przyczynił się do awansu do IV ligi. Liczę na to, że w przyszłym sezonie strzeli co najmniej tyle.

Łukasz Kołodziejski (Koło). Dołączył do ekipy Pogoni w przerwie zimowej, a przyszedł z A- klasowej LKS Łebuni. Łukasz to pomocnik, próbowany też w roli napastnika. W rundzie wiosennej zaczynał przeważnie jako rezerwowy, choć w końcówce sezonu dostawał szansę gry od początku. Koło potrzebował trochę czasu aby wkomponować się do drużyny, ale im dłużej grał tym lepiej to wyglądało, a w końcówce sezonu kiedy zaczął zdobywać bramki - całkiem dobrze.

Incydentalnie w seniorskiej drużynie zagrali też utalentowani juniorzy starsi z drużyny trenera Andrzeja Małeckiego tj. Marcin Sadurski, Mateusz Raguza, Paweł Bulczak, Miłosz Naczk i Jędrzej Waczkowski.

Na koniec chciałbym podziękować tym wszystkim chłopakom za walkę, zaangażowanie, za osiągnięcie celu jakim był awans do IV ligi. Wiadomo, że raz było lepiej raz gorzej, były emocje, ale dotrwaliśmy, daliśmy radę .Gratuluję i życzę wam sukcesu w IV lidze.


 

IV liga - tabela i wyniki

logo_zlote.gif 
Sponsorzy