70 lat Pogoni Lębork

Facebook

Wyszukiwarka

Sponsor techniczny

KiK
wyb.jpg

Kierunek Wolin. Vineta wcale nie zamierza odpuszczać Drukuj
Wpisał: Janusz   
05.05.2017.
pogon_vineta_8_10_2016_120px.jpgW 27. kolejce III ligi jedziemy do Wolina. Początek spotkaniu na stadionie przy ul. Świerczewskiego pomiędzy Vinetą, a Pogonią w sobotę 6 maja o godzinie 17.
Miejscowa drużyna wcale nie zamierza odpuszczać. W środę remisem 3:3 w Koninie właśnie zakończyła fatalną passę 8 wiosennych porażek z rzędu, pokazując w meczu z Górnikiem walkę do końca. Nie można zapominać udanej grze w Pucharze Polski ZZPN. Vineta awansowała już do półfinału regionalnych rozgrywek.

Dla drużyny Pogoni będzie to bardzo ważne spotkanie. Jedynie zwycięstwo przedłuży nadzieję na utrzymanie trzecioligowego bytu. Obserwując sytuację w II lidze i praktycznie pewny spadek Kotwicy Kołobrzeg, a także plan gier słabo punktującej Warty Poznań, jedno jest pewne - by w tym sezonie myśleć o utrzymaniu ligi trzeba przeskoczyć jeszcze kilka drużyn w tabeli.


Do Wolina jedziemy dwóch ważnych zawodników. Obowiązki zawodowe i kilkutygodniowy poligon wykluczył z treningów i z udziału w meczu Mateusza Wachowiaka. Dużą stratą będzie też nieobecność z powodu kontuzji kolana Joshuy Baloguna. W meczu z Polonią Środa nasz ofensywny gracz zdobył bramkę i zaliczył asystę. Do końca sezonu wyłączony z gry jest Arkadiusz Byczkowski, a na uraz narzekał w tygodniu także Adrian Kochanek.

Co słychać u naszych przeciwników? W zeszłym sezonie drużyna Vinety wygrała ligę, by przegranych barażach z Odrą Opole walczyć o II ligę. Kolejny sezon wypadł średnio. Jesienią w Lęborku padł wynik 3:2 dla Pogoni po bramkach Wachowiaka, Pytlaka i Sychowskiego, oraz Skorba i Bartoszewicza.

Wiosna dla zespołu z Wolina wyglądała już całkiem inaczej. Co się stało z drużyną? Nieco światła rzuca artykuł w Głosie Szczecińskim z dn. 10 marca 2017r. pt. „Powrót Vinety Wolin na niespokojne wody”. Czas pokazał, że nie wszystkie plany udało się zrealizować.

Fragment artykułu: „Nie rewolucyjnie, ale mocno przebudowana Vineta powalczy wiosną na dwóch frontach. Priorytetem jest utrzymanie w III lidze. Vineta zakończyła rundę jesienną w złej atmosferze. Kłopoty finansowe oraz kadrowe w połączeniu ze spartańskimi warunkami do trenowania nie pomogły powtórzyć sukcesów z poprzedniego sezonu. Niedosyt był ponieważ Vineta była stawiana wśród kandydatów do wygrania zreformowanych rozgrywek, a zwycięstwem 2:1 z Bałtykiem Gdynia udowodniła, że ma duży potencjał. Przeważały jednak rozczarowania, a porażki 1:2 z Pogonią II Szczecin czy 0:4 z Lechem II Poznań były na granicy między wpadką a blamażem. Vineta zakończyła rundę jesienną na 13. lokacie, a odpowiedź na pytanie, jaką ma przewagę nad strefą spadkową, nie jest prosta. Liczba spadkowiczów będzie zależeć od sytuacji w innych ligach. Pewne jest, że wolinianie muszą często punktować, by nie zostali zdegradowani. Inne kluby nie próżnowały zimą.
- W porównaniu z poprzednią rundą chcemy grać szybciej piłką. Uczymy się błyskawicznie przechodzić z obrony do ataku. Szukaliśmy innych rozwiązań niż dotychczas, ponieważ zmienili się zawodnicy i wymagania w stosunku do nich - mówi trener Paweł Ozga. Ozga stanął przed zadaniem przebudowania drugiej linii. Z zespołu odeszli trzej ważni pomocnicy. Michał Adamczak zajmował się odbiorami w środku pola, Bartosz Ława regulował tempo w grze Vinety, a Kacper Wittbrodt potrafił wygrać pojedynek jeden na jednego i zrobić przewagę na skrzydle. Mniej zmian jest w obronie i ataku. Podobnie jak w rundzie jesiennej bramki popilnuje Oskar Rechtziegel. Defensywą pokierują Dawid Jeż oraz Marek Niewiada, a za zdobywanie goli będą odpowiadać bracia Nagórscy. Drugą szansę dostali piłkarze pozyskani w letnim okienku transferowym: Bartoszewicz, Fijałkowski, Hilicki oraz Kosacki. Najciekawszym wzmocnieniem Vinety jest Tongjun Lee. Koreańczyk może grać na kilku pozycjach: w środku pola, na skrzydle i w ataku. Do Polski przyleciał z Australii za sprawą menedżera Tomasza Drankowskiego, a pomysł, by dokonać egzotycznego transferu, zrodził się po meczu Vinety z Leśnikiem Manowo.
- Jakość naszego środka pola pozostanie wysoka - zapewnia Dawid Jeż. - Trochę zburzyliśmy to, co robiliśmy wcześniej. Na początku przygotowań założyliśmy, że wiosną będziemy grać inaczej. Chcemy oddać pole rywalom i zaskoczyć ich. W poprzedniej rundzie utrzymywaliśmy się przy piłce, a później nadziewaliśmy się na kontrataki i traciliśmy gole. Trener dopasował taktykę do personaliów.
 

IV liga - tabela i wyniki

logo_zlote.gif 
Sponsorzy