70 lat Pogoni Lębork

Facebook

Wyszukiwarka

Sponsor techniczny

KiK
wyb.jpg

"Wierzę w ciężką pracę" - wywiad z trenerem Waldemarem Walkuszem Drukuj
Wpisał: Janusz   
07.12.2018.
walkusz_waldemar_lipiec_2017_net.jpgPółmetek sezonu to dobra okazja na podsumowanie. Do długiej rozmowy zaprosiliśmy trenera I zespołu Waldemara Walkusza. Zapraszamy do lektury wywiadu.

Do prowadzenia drużyny seniorów Pogoni powrócił trener w październiku jako przysłowiowy „strażak”. To chyba dobre określenie dla człowieka, który ma wyciągnąć zespół z tarapatów. Były w ostatnich tygodniach takie chwile gdy myślał trener „po co mi to było”?
- Nie. Jak zdecydowałem się po raz kolejny podjąć rękawice to już nie patrzyłem w tych kategoriach „po co mi to było”, albo „czy się uda czy się nie uda”. Ja po prostu jestem taki, że wierzę w pracę. Czasu nie było wiele. Przez miesiąc hakiem czasu wykonaliśmy kawał dobrej pracy po której widać efekty. Myślę, że porównując to co się działo wcześniej, to w ten miesiąc na treningach wykonaliśmy pracę trzymiesięczną.

Jak trener radził sobie z presją? Pewnie trudno było o optymizm wracając autokarem po przegranych spotkaniach w Kościerzynie czy Ustce?
- Zdaję sobie sprawę, że ludzie oczekiwali, że przychodzi Walkusz, jedzie na mecz i już zespół jest o 180 stopni inny, a ten co do tej pory przegrywał od razu wygrywa. Ja spokojnie na to patrzyłem, aczkolwiek byłem niemile zaskoczony tym co zastałem. Zespół by rozbity, trzeba było kupę pracy poświęcić, żeby go na odpowiednie tory sprowadzić. Dlatego analizując po kolei te 7 spotkań to na mecz do GKS Kowale pojechałem z marszu. Po 30 minutach nie było już naszego zespołu na boisku. Nie mieli sił. Po tygodniu pracy, po wielkiej mobilizacji i ambicji przyszedł mecz z Gryfem Słupsk. Został on odebrany bardzo pozytywnie. Mnie to oczywiście nie satysfakcjonowało, bo ja nie lubię przegrywać. Gdyby zespół był na troszeczkę innym etapie - bo był taki moment w meczu z Gryfem gdy Stasiak nie strzela karnego, potem dostaje czerwoną kartkę - to gdyby nasz zespół był w takiej dyspozycji jak chociażby teraz, jak w ostatnich meczach pokazał to mogliśmy derby z Gryfem zakończyć nawet zwycięstwem. W końcówce zabrakło tlenu. Głowy nie myślały i skończyło się 0:2. Remis był jak najbardziej osiągalny. Ten mecz kosztował nas zbyt dużo zdrowia. Po 2 tygodniach ciężkiej pracy i ciężkiego spotkania z Gryfem pojechaliśmy do Kościerzyny. Tam zespół kompletnie stał, jeszcze nie odbudował się fizycznie. Kolejne spotkanie u siebie graliśmy z Jaguarem. Drużyna inaczej już wyglądała, zagrała całkiem przyzwoite zawody, zgarnęliśmy cenne 3 punkty. W następnej kolejce pojechaliśmy w niepełnym składzie do Ustki. Po słabym występie przegraliśmy tam 2:0. Kolejny tydzień pracy i mecz z Przodkowem. To było zwieńczenie miesięcznego okresu wspólnej pracy. Zespół pokazał, że wchodzi na odpowiednie tory. Myślę, że było to jedne z lepszych spotkań w przekroju całego roku, nikomu nie umniejszając. To że idziemy w dobrym kierunku pokazał mecz w Garczegorzu. Tam zawsze grało się Pogoni ciężko. Nie odstawaliśmy tam fizycznie, ale też taktycznie zagraliśmy poprawne spotkanie. W związku z tym, że nie da tam się grać w piłkę podjęliśmy walkę fizyczną z Aniołami i w tym spotkaniu byliśmy zdecydowanie lepsi. Gdybyśmy mieli więcej szczęścia to i trzy lub cztery bramki moglibyśmy zdobyć. Zdobyliśmy 9 punktów w 7 meczach. Dzięki temu nasza sytuacja w tabeli jest lepsza. Oczywiście nie ma się czym zachłystywać, ale jest to jakaś pozycja wyjściowa do wiosny.

Ale to nadal tylko 16 punktów…
- Kiedy wracałem jeszcze poprzednio do Pogoni, po wielu latach przerwy zespół seniorów przed rundą wiosenną miał 17 punktów. Teraz ma 16. Nic nie stoi na przeszkodzie by wiosną tych punktów dorzucić o wiele więcej. Nie biorę tego pod uwagę, że do końca będziemy walczyć o utrzymanie. Po raz kolejny okazało się, że praca przynosi efekty. Co innego jak się przychodzi do zespołu przygotowanego, gdy tylko w psychice coś siedzi, jakieś zablokowanie itp. Natomiast gdy fizycznie zespół ma braki to potrzeba na to minimum 2-3 tygodnie żeby choć troszeczkę podnieść to przygotowanie fizyczne i tak też się stało. Ostatnie 4 spotkania to były 3 zwycięstwa. W końcówce rundy zrobiliśmy to co do nas należało. Mało tego, zawodnicy byli już na takim etapie, że wracając z Garczegorza wszyscy żałowali, że runda już się skończyła. Pojawiły się uśmiechy na twarzach i żarty.

Wspominał kiedyś trener, mamy to nagrane na PogońGolTV, że do Garczegorza nie chce już wracać. Stało się inaczej. Podtrzymuje trener swoje zdanie?
- Powiedziałem to w momencie gdy walczyliśmy o awans do III ligi, co się wtedy udało. Wtedy w Garczegorzu nasi zawodnicy doznali kontuzji. Karetka zabrała do szpitala Gracjana Miszkiewicza i byłem rozgoryczony. Po tym zremisowanym 0:0 meczu wypowiedziałem te słowa „że mam nadzieję że więcej już z zespołem nie przyjadę na Saharę”. Życie jest jakie jest. Wróciłem do gry i musiałem jechać na spotkanie z Aniołami. Nie zmieniam zdania. Tam się bardzo ciężko gra, często jest to walka wręcz.

Nie wiemy czy trener wie, ale ostatni raz w Garczegorzu wygraliśmy oprócz tego ostatniego, listopadowego zwycięstwa bardzo dawno bo w roku 2010 za trenera Romana Rubaja.
- Nie śledziłem tych statystyk, ale zdaje sobie sprawę, że tam się gra bardzo ciężko. Z całym szacunkiem do Aniołów i ludzi którzy to budowali to Pogoń ma jednak tradycję która zobowiązuje. Mecze Anioły-Pogoń nie powinny mieć takiej rangi. Dla mnie było to spotkanie jak każde inne. Tutaj przypomnę, że ja bilans z Aniołami mam bardzo pozytywny. 3 wygrane i 1 remis. Do tej pory wygrywaliśmy tylko w Lęborku, teraz dołożyliśmy wygraną w Garczegorzu. Śmiało mogę powiedzieć, że mi zespół Aniołów leży.

Czy możemy wyróżnić jakiś zawodników za ten krótki okres? 
- Decydując się na powrót do prowadzenia zespołu Pogoni miałem ten atut, że wiele meczów obejrzałem i wiosną i jesienią. Gdy mogłem byłem na stadionie przy Kusocińskiego, czasem i nawet na wyjazdach. Patrząc na obecny zespół, kadrowo wydawał mi się bardzo mocny. Co by nie mówić parę nazwisk u nas gra. Oczywiście same nazwiska nie grają, ale są to zawodnicy o znanych powszechnie możliwościach. Gdy wszedłem w środek i zobaczyłem jak się sprawy mają to powiedziałem na jednej z odpraw mniej więcej tak: „Patrząc na kadrę to jest spora grupa zawodników, która mogłaby zaistnieć piłkarsko nawet na wyższym poziomie niż 4 liga. Natomiast fizycznie zespół jest przygotowany na klasę okręgowa. A co do podejścia zawodników do swoich obowiązków to była to w tamtym okresie B-klasa”. Dlatego nie wyróżnię nikogo. Jestem zwolennikiem pracy, ciężkiej pracy, bo bez pracy niczego się nie osiągnie. Cenię moich zawodników, że potrafili się w końcu zmobilizować. Wielu zaakceptowało zwiększoną dawkę treningów, choć są i tacy, którzy nie zrozumieli że w 4 lidze trenować trzeba więcej niż raz w tygodniu.

Grudzień to czas wolny. Kiedy seniorzy rozpoczną przygotowania do rundy rewanżowej?
- Zaczynamy 8 stycznia we wtorek. Na początku zajęcia na sali, potem cykl gier sparingowych i zimowy obóz od 11 do 17 lutego. Schody na Wieże Ciśnień w Parku Chrobrego czekają :-)

Naszych kibiców tradycyjnie elektryzują transfery. Jakich ludzi szukamy? Na jakie pozycje?
- Nie chcę zajmować się transferami, od tego są ludzie z Zarządu, którzy od wielu tygodni nad nimi pracują. Przepisy są takie, że zimą trudniej się transferuje zawodników. Niezbędnym jest pozyskanie co najmniej czterech zawodników, ale takich od razu do gry. Takich co będą się uczyć mamy tu na miejscu. Nie odkryję Ameryki gdy powiem, że w każdym zespole są poszukiwani zawodnicy na newralgiczne pozycje jak środek obrony, środek pola i napastnik. W naszym wypadku przydałby się też bramkarz. Mamy swoich zawodników i jak mówiłem potrafiliśmy poukładać ten zespół, choć mamy bardzo wąską kadrę. Patrząc na kartki z rundy jesiennej jakie otrzymali zawodnicy, to tych kartek było wyjątkowo dużo. Zdaję sobie sprawę z czego to się brało. Jeżeli drużynie nie idzie, jeżeli zawodnik nie ma siły to zaczyna dyskutować, zaczyna przerywać faulami. Wiosną będziemy mieli wiele takich spotkań gdy zawodnicy będą pauzować. Już teraz wiem, że w pierwszym wiosennym meczu za kartki pauzować będzie np. Węgliński i Szymański.

A co z napastnikiem? Tyle lat się mówi, że brakuje nam takiego zawodnika. Ostatnim bramkostrzelnym zawodnikiem był chyba u nas Sylwester Ilanz.
- No tak napastnik… Urasta to do rangi znalezienia perły jakieś…

Ale tak jest faktycznie. Często się słyszy, że potrzebny jest napastnik, choć to chyba po części złudne. Ludzie myślą, że przyjdzie taki napastnik, wygra mecz i wszystkie nasze problemy się wyprostują. W naszej kadrze są zawodnicy, którzy w innych klubach, nawet trzecioligowych strzelali o wiele więcej bramek niż teraz to robią w Pogoni. Dlaczego tak jest?
- To nie jest tak, że piłkarz wyjdzie z głębi pola, ogra pół zespołu i strzeli. Wprawdzie w Lidze Mistrzów niedawno Bayern grał i Robben pierwszą bramkę którą strzelił to faktycznie może z 6 ludzi ograł, ale to raz na kilka lat tak się dzieje. W normalnym meczu musi ktoś temu napastnikowi dograć, ktoś rozegrać. Dajmy przykład Adriana Kochanka, który w III lidze w Bałtyku strzelił będąc obrońcą 6 bramek. To był inny zespół, na boku obrony często włączał się w akcje ofensywne. U nas podczas poprzedniego pobytu też tak robił, włączał się skutecznie do wielu akcji oraz na stałe fragmenty gry. W zespole takim jaki teraz mamy ciężko było, żeby Adrian sam wygrał mecz. Z konieczności grał w kilku meczach z przodu. No, ale jego pozycja to jest bardziej z głębi pola wchodzenie do akcji, tam się czuje najlepiej. My potrzebujemy przede wszystkim zespołu takiego w którym funkcjonują skrzydła. Zawodnicy w środku pola potrafili rozegrać piłkę, pojawiły się uderzenie z głębi pola. Potrzebujemy człowieka takiego co z przysłowiowym kijem będzie stał w polu karnym i przykładał tego kija po dograniach. Takiego musimy szukać lub wykreować ze swoich zawodników jakich mamy. Marzy mi się pozyskanie doświadczonego zawodnika na pozycję „9”, który potrafi uderzyć bramkę, pociągnąć akcję indywidualną, uderzy z dystansu, no ale przede wszystkim, żeby był skuteczny. Nie chodzi też o wymianę pół zespołu. Musimy zrobić wszystko by była stabilizacja. By zawodnicy jacy do nas przyjdą nie byli na pół roku, ale z perspektywą gry przez co najmniej 2-3 lata.

Młodzi zawodnicy. Widzi trener potencjał w naszych wychowankach? Co powinni robić by się prawidłowo rozwinąć? Historia pokazuje, że nie wszyscy wytrzymują presję gry w dorosłej piłce.
- Wrócę do okresu kiedy poprzedni raz objąłem zespół, to już 4 lata minęło. Wtedy zespół też był w trudniej sytuacji. Ja jestem zwolennikiem tego, by każdy zawodnik mógł przyjść na trening, każdy kto chce, nawet chłop z ulicy, który uważa że może grać może przyjść i sprawdzić swoje siły. Na dowód tego co teraz mówię podam przykład „człowieka z Lidla”. Spotkałem go tam przypadkiem. Dostał szanse, częściowo ją wykorzystał. Później różne sytuacje spowodowały, że zrezygnował z gry. Być może trzecioligowy poziom był dla niego za wysoki a głowa nie pracowała tak jak powinna. Z tego co wiem nie gra już w piłkę. Druga sprawa to wychowankowie. Czasem słyszę, że mówi się, że ich nie ma, gdzie oni są, że uciekają gdzieś po wioskach. Młody zawodnik patrzy na to by pograć sobie, nie zmęczyć się za bardzo, najlepiej jak najszybciej zostać gwiazdą, nie trenować, przychodzić tylko na mecze. Tak to wygląda. Są pojedyncze przypadki zawodników, którzy solidnie trenują i wtedy osiągają swoje cele. Pamiętam jak przyszła 2 lata młoda grupa zawodników jak Kliński, Frącek, Krefft, Brzozowski. Ci ludzie dostali szansę i wielu z tych zawodników do dzisiaj jest w zespole. Dobrym przykładem jest Michał Kliński. Nawet w tym sezonie bardzo mało grał. Jak przyszedłem to nagle ludzie byli zdziwieni, że on z marszu stał się podstawowym zawodnikiem. Ostatnie spotkanie z Aniołami pokazały, że nawet w tak trudnych warunkach, gdzie jest piłka siłowa on sobie doskonale poradził jako kryjący obrońca. A jest przecież w wieku juniora. To jest bardzo systematyczny chłopak, szkoda że wcześniej nie dostawał tylu szans. Drugim takim zawodnikiem był wtedy Kamil Frącek, który solidnie trenował i dużo grał. Potem złapał poważną kontuzję. Na szczęście po tym ciężkim dla siebie okresie wrócił do treningów i nawet zagrał 45 minut w IV lidze pod koniec. Patrząc na kolejnych młodych zawodników których zastałem jak tu przyszedłem to było to: A. Stencel, Truszczyński, Blachowski, Bigus, nie mówiąc już o Michorze czy Miotku którzy na innych zasadach tu byli. Z tej grupy pierwszej najlepiej się prezentuje Bartek Bigus. Zawodnik ten nie jest może jakimś wielkim talentem, ale jest systematyczny i jako jedyny zaliczył wszystkie treningi bez wyjątku. To jest materiał na solidnego zawodnika, oczywiście jak zachowa tą wytrwałość i determinację do uprawnia piłki. Zdążył już zadebiutować w IV lidze, potem zagrał w końcówce meczu w Garczegorzu. I to jest ta droga. Mamy wiele w Polsce, ale też w naszym regionie zmarnowanych talentów. Młodzi piłkarze myślą, że jak mają talent to nie muszą już pracować. Niestety, jeżeli chodzi o A. Stencla czy Truszczyńskiego to byli na kilku treningach i zniknęli. Nie ma ich. Blachowski z kolei stoi okrakiem pomiędzy halą a trawą. Musi się określić. Niestety kolejny raz obserwuję dziwne zachowania lokalnego klubu halowego. Każdy może się bawić czy to na hali, czy to na piasku czy na trawie. Niezrozumiałe dla mnie jest to, że PZPN nie uporządkował tego by zawodnik będący zarejestrowanym w klubie na hali grał jednocześnie na trawie i na odwrót. Teraz tworzy się tam halowy zespół młodzieżowy. To nie jest zespół ludzi których się wzięło ze szkół, z ulicy i uczy się ich gry w piłkę. Podbiera się tych co grają w klubach. Powstaje konflikt. Młody chłopak wybiera często tam gdzie jest wygodnie. Tam gdzie jest ciepło, tam gdzie pobawić się można raz w tygodniu no i udawać wielkiego zawodnika na hali. Natomiast gdy trzeba przyjść na trawę to bywa że pada deszcz, jest mróz, czasami wieje wiatr, jest śnieg, a do tego trzeba ciężko popracować i to 4 razy w tygodniu. Wtedy im się nie chce. Młodzież jest wygodna, ale tacy ludzie niczego nie osiągną.

Marzenie na koniec czerwca 2019?
- Ktoś kiedyś na internetowej stronie Pogoni ktoś napisał przed sezonem, że walczymy o pierwszą piątkę….

Prezes to mówił!
- Miał prawo i wiele argumentów by taki cel stawiać. Deklaracje czasem są trudne do zrealizowania. Widzieliśmy kto latem przyszedł, jakie były nazwiska i pewnie wielu było zadowolonych w tamtym okresie, bo w porównaniu z rundą wiosenną to kadrowo obecna ekipa jest dużo silniejsza. Ten zespół już od początku sezonu powinien grać w tej górnej połówce tabeli.

Czyli teraz pierwsza piątka rundy wiosennej?
- Jestem zwolennikiem ciężkiej pracy, nie lubię grać o nic. Nie można grać o awans, ale nie można też grać o utrzymanie, bo mamy więcej ambicji. Chcę by wszyscy wyrzucili z siebie myśli że Pogoń może spaść z 4 ligi. Cztery lata temu jak wróciłem zespół miał 17 punktów i zostaliśmy rycerzami wiosny. I taki niepisany, honorowy tytuł bardzo by mi się podobał i teraz. To trudne zadanie, bo jest w naszej lidze wiele mocnych zespołów. Musimy grać wiosną solidnie, jak najwięcej punktować i wrócić tam gdzie jest miejsce Pogoni, do górnej części tabeli. Strata punktowa na teraz jest spora ale jest tyle meczów przed nami, że wygrywając 10 -12 spotkań byłoby to optymalne dla nas. To jest plan na dziś. Zobaczymy jeszcze co uda nam się zrobić zimą, jakich zawodników ściągnąć. To jest decyzja Zarządu w jakim kierunku idziemy. Rok temu było trudno, spłacaliśmy stare zobowiązania z 3 ligi. Liga ta to była wielka przygoda, która pokazała ludziom z Lęborka i okolic że chcąc myśleć o wyższej lidze niż 4 trzeba dużo w to włożyć, także pieniędzy. Niczego nie przekreślam. Dalej możemy myśleć o tej wyższej lidze w Lęborku. Nauczeni doświadczeniem trzeba budować teraz zespół na przyszły sezon, potrzeba nam stabilizacji w składzie. Chcę przy okazji uspokoić wszystkich kibiców którzy myślą że tu będzie rewolucja bo Walkusz przychodzi i zawodników ściąga. To jest nieprawda. Wzmacniamy się, ale też stawiamy na zawodników, którzy są w klubie lub w najbliższej okolicy.

Dziękujemy za rozmowę
- Korzystając z okazji chciałbym wszystkim naszym kibicom i ludziom sportu złożyć serdeczne Świąteczne Życzenia. Radujmy się ze spotkań z rodziną, wspólnie spędzanego czasu. Na rok 2019 życzę sukcesów i wielu pozytywnych zaskoczeń. Wierzę, że wiele z nich zapewni nasza Pogoń.

walkusz_waldemar_lipiec_2017_net.jpg
 

IV liga - tabela i wyniki

logo_zlote.gif 
Sponsorzy