70 lat Pogoni Lębork

Facebook

Wyszukiwarka

Sponsor techniczny

KiK
wyb.jpg

Pogoń Lębork - GKS Kowale 1:2 Drukuj
Wpisał: Janusz   
18.08.2019.
3. kolejka IV ligi, 18 sierpnia 2019 r., godz. 17

Pogoń Lębork – GKS Kowale 1:2
bramki: 0:1 Przybylski, 1:1 Kostuch (’61), 1:2 Gabrukiewicz (’88)

Pogoń: Labuda – Kliński, Musuła, Kostuch, Kozerkiewicz (’76 Śmigielski), Miszkiwicz, Dobek (‘ 60 Kwaśnik), Iwański, Atanackowić (’70 Janowicz), Miotk (’68 Michor), Podkański

GKS: Gołuński – Bujak, Kowalczyk, Zhorandia, Przybylski, Siwak (70' Bork), Kloskowski, Przybyszewski (’78 Borkowski, ‘86 Podobiński), Gabrukiewicz, Jary, Kwasny (’84 Gierałtowski)

żółte kartki: Podkański, Kwaśnik – Siwak, Bork, Jary
sędziowie: Rafał Brieger, Damian Zieziula i Mateusz Zieliński

Nadal bez ligowych punktów… W 3. kolejce sezonu w IV lidze Pogoń na własnym boisku podjęła GKS Kowale. Trener Walkusz do pierwszego składu powołał Gracjana Miszkiewicza i bramkarza Patryka Labudę. Choć lęborska drużyna starała się prowadzić grę i strzeliła pierwszą w sezonie bramkę, w końcówce meczu musiała uznać wyższość ekipy z przedmieść Gdańska.

Początek, jak i cały mecz od strony posiadania piłki i stwarzanych sytuacji należał do Pogoni. Nasz zespół wywalczył w pierwszej połówce dużo rzutów rożnych czy rzutów z autu na połówce przeciwnika. Groźnie strzelał Atanacković, Kozerkiewicz, a po pół godzinie gry blisko gola był z głowy Podkański czy z dystansu Miszkiewicz. W 43 minucie goście po jednym z nielicznych rzutów wolnych zagrywają w głębie pola, tam zgranie piłki i Piotr Przybylski uderza w długi róg tak, że piłka odbija się od słupka i wpada do siatki.

Po przerwie Iwański po rzucie wolnym uderza obok bramki, a kilka minut później Podkański także jest bliski celnego uderzenia. Tu piłka także miła słupek. Wyrównanie i nadzieję na punkty przywrócił w 61 minucie niezawodny Przemysław Kostuch, skutecznie główkując po dośrodkowaniu. W 72 minucie Podkański po rzucie rożnym groźnie uderzał głową, trzecią bramkę meczu zdobyli jednak goście. Zrobili to w ładnym stylu za sprawą młodziutkiego Patryka Gabrukiewicza, który z 25 metrów strzelił w samo okienko. Pogoń – GKS Kowale 1:2….

Po meczu powiedzieli:

Waldemar Walkusz, trener Pogoni: - To było trzecie spotkanie w którym nie punktujemy. Sytuacja ta kompletnie nas nie zadowala, jest w nas wiele złości sportowej i piłkarskiej. Co do przebiegu spotkania to w pierwszej połowie było to aż nadto widoczne, że zespół przyjezdny nie angażował się zbytnio w akcje ofensywne. Były sytuacje, które mogliśmy lepiej rozegrać. M.in. z podania Klińskiego Podkański minął się głową z piłką. Wcześniej Atanacković z 8 metrów nie trafia w odkryty róg bramki. I to były te dwie sytuacje, które powinny nam dać bramki. Po walce o piłkę Kozerkiewicza sędzia gwiżdże rzut wolny w okolicy środka boiska, gdzie nasi zawodnicy byli zaangażowanie w dyskusję z sędziami. Zagrana piłka, strzał nie wyszedł, piłka odbiła się od klatki zawodnika gości, drugi piszczelem dośrodkował i zawodnik przyjezdny miał tyle szczęścia, że piłka wleciała do bramki odbijając się od słupka. Żałuję, że my tego szczęścia nie mieliśmy w żadnym z trzech meczów. Przegrywamy 0:1, a w szatni rozmawiamy o tym, że walczymy o zwycięstwo, że musimy się podnieść i szukać tych punktów. Zdobywamy bramkę na 1:1 i mamy co najmniej trzy sytuacje stuprocentowe. Najlepsza to gdy Podkański skakał a z tyłu Miszkiewicz się włączył i sobie przeszkodzili. Szukamy bramki, przechodzimy na grę jeszcze bardziej ofensywną i w końcówce to my jesteśmy na połowie przeciwnika. Tracimy piłkę, zawodnik GKS-u biegnie z nią 80 metrów, oddaje do rogu, a tam zawodnik uderza tak, że trafia w samo okienko. Z meczu w którym to my ciągnęliśmy, by te trzy punkty zostały w Lęborku mamy zero. Nic nie trwa jednak wiecznie i wierzę, że te punkty przyjdą i przyjdzie to szczęście. Mamy tydzień czasu by się pozbierać i pojechać skupionym na trudny teren do Gniewina. Rozegraliśmy tam niedawno dwa dobre sparingi z drużynami z Norwegii, może te boisko będzie szczęśliwe. Zrobimy wszystko by tak się stało.

Przemysław Kostuch, zawodnik Pogoni: - Jestem pewny, że samym utrzymaniem się przy piłce i rozgrywaniem ataku pozycyjnego nie będziemy wygrywać, pokazał to zespół z Kowal. Jeżeli nie będziemy strzelać, stwarzać sytuacji to nie będziemy mieli bramek. Gramy w piłkę, ciśniemy, staramy się robić akcje podbramkowe, a potem błąd w ustawieniu i tracimy bramkę po wyjątkowym strzale. Aż odechciewa się grać, bo biega się cały mecz, a potem tak traci bramkę. Trzy mecze, 1 bramka strzelona, 4 stracone, musimy się wziąć w garść. Musimy grać bardziej ofensywnie i strzelać bramki

Robert Kugiel, trener GKS-u: - Jadąc do Lęborka spodziewaliśmy sie tutaj ciężkiej przeprawy. Wiedzieliśmy, że Pogoń po dwóch porażkach zrobi wszystko by wygrać. Mój zespół postawił na grę defensywną i było to chyba widać od początku. Staraliśmy się cofnąć i szukać kontrataków. Pogoń w pierwszej połowie miała optyczną przewagę, ale nie oddawała strzałów na bramkę. Nam pod koniec udało się skutecznie skontrować, może z przypadkowej piłki bo była przebite podanie, ale strzeliliśmy. Drugą połowę graliśmy podobnie, defensywnie. Po godzinie straciliśmy bramkę. Pogoń przejęła inicjatywę, my sporadycznie przechodziliśmy przez połowę boiska, ale jedna z kontr w 88 minucie mojego młodego zawodnika była skuteczna. Patryk oddał kapitalny strzał w samo okienko, zdobyliśmy drugą bramkę. Dla nas to jest duży sukces. Borykamy się z dużymi kłopotami jako klub, nie mamy swojego boiska, wszystkie mecze gramy na wyjazdach. Wygrać w Lęborku to jest zawsze duży szacunek i jesteśmy z tego bardzo szczęśliwi.

Patryk Gabrukiewicz, zawodnik GKS-u: - Przyznaję udało się strzelić bramkę ładnej urody, ale cały zespół zaangażował się w ten mecz. Cofnęliśmy się do tyłu, Pogoń prowadziła grę, graliśmy na kontry i udało się. Mamy 3 punkty na wyjeździe na ciężkim terenie.

 

IV liga - tabela i wyniki

logo_zlote.gif 
Sponsorzy