Pogoń-Urania czyli niedzielne "Gwiezdne wojny"
Wpisał: Marcin   
08.10.2010.
urania_s.pngBezkompromisowo poczynająca sobie dotychczas Urania będzie niedzielnym (g.14) rywalem Pogoni w walce o mistrzostwo Słupskiej Klasy Okręgowej, która w najbliższy weekend rozegra ósmą serię meczów.

O bezkompromisowości można mówić dlatego, że drużyna z Udorpia wygrała cztery mecze i doznała trzech porażek i jest jedną z zaledwie trzech ekip, oprócz Debrzna i Bruskowa, które nie podzieliły się punktami. Cztery zwycięstwa wywindowały Uranię na szóste miejsce, tuż za czołową „piątką”, w której każda drużyna ma po 16 punktów.

Na inaugurację sezonu, na sztucznej murawie w Bytowie, kiedy w roli gospodarza wystąpiły rezerwy Bytovii (Urania też gra tam swoje mecze), w lokalnych derbach gol Konrada Helta z rzutu wolnego w 66 minucie dał bytowiakom trzy punkty.

Także druga kolejka przyniosła Uranii porażkę, tym razem w Słupsku z beniaminkiem. Przy stanie 2-0 dla Gryfa kontaktowego gola z rzutu karnego w 70 minucie strzelił Ryszard Mądzelewski.

W trzeciej kolejce gospodarze zremisowali z Aniołami 1-1, ale z powodu braku wymaganej liczby młodzieżowców wynik zweryfikowano na 3-0 dla Uranii i dzięki temu odnotowała pierwsze ligowe zwycięstwo.

Czwarta seria gier przyniosła pierwszą wyjazdową wygraną z Piastem, po dwóch golach strzelonych głową przez Mateusza Nogiecia w pierwszej połowie.

Sparta przyjechała do Bytowa w piątej kolejce i przegrywała już 0-3, tracąc gole w ciągu 12 minut drugiej połowy (dwa razy Mądzelewski i raz Nogiec). Ekipę z Sycewic stać było jeszcze na zmniejszenie rozmiarów porażki na 2-3. Krzysztof Petryszyn dał prowadzenie swojej drużynie po pół godzinie gry w Damnie, gdzie występuje Polonez, jednak w drugiej połowie Marcin Staszczuk znalazł dwa razy drogę do siatki gości.

Wreszcie największa niespodzianka, jaką sprawiła Urania miała miejsce w sobotę. Na sztucznej murawie gospodarze „planowo” przegrywali z liderem z Czarnego, ale później nie tylko wyrównali straty, ale dołożyli jeszcze trzy gole (Kiełpiński i Nogiec po dwie).