XVII kolejka SKO, 23.04.2008r., godz. 17:30
Pogoń Lębork - Leśnik Cewice 1:0 (0:0)
1:0 Patryk Małecki (48)
POGOŃ: Tomaszewicz P. Małecki, T. Małecki, Mądrzak Kijek (46 Łapigrowski), Iwosa (88 Kołodziejski), Malek, Górski, Tkaczenko, Kurdziel (75 Stawikowski), Sulima (46 Mielewczyk)
LEŚNIK: Antonowicz, Brudzyński, Jabłoński, Bibliw, Wica, Walkusz, Kowalewski, Bojarski, Maciej Mosór, Mrosk, Oświęcimski (80 Kamionka)
Lider sięgnął po kolejne trzy punkty i zrobił następny krok do
upragnionego celu, którym jest awans. To najważniejsza informacja dla
wszystkich sympatyków Pogoni. A że tylko raz znalazł drogę do siatki ?
Można narzekać, ale można też docenić regularność i konsekwencję, z jaką
gra nasza drużyna, czy to zwyciężając minimalnie z wiceliderem czy z
rywalem z dolnej części tabeli.
Mecz z Leśnikiem był dla Pogoni ostatnim z serii czterech z rzędu,
wygranych spotkań w roli gospodarza i miał dosyć zaskakujący przebieg.
Skazywany na pożarcie przeciwnik, osłabiony brakiem Marka Mosóra,
Roberta Łapigrowskiego i Roberta Żółtowskiego, nie mając nic do
stracenia, nie przyjechał się tylko bronić, a słabsza postawa faworyta
jeszcze wzmocniła jego nadzieję na korzystny, końcowy rezultat.
Artur Mrosk, już na początku, w 6 i w 7 minucie, dwa razy strzelał na
bramkę Romana Tomaszewicza. Najpierw, z ok. 22 m, trafił w poprzeczkę, a
następnie, już z rzutu wolnego, uderzył minimalnie za wysoko. W
odpowiedzi Radosław Sulima szybko wznowił grę z autu do wbiegającego w
pole karne Sebastiana Kurdziela, ale jego uderzenie należałoby
pozostawić bez komentarza. Po pół godzinie Daniel Malek, dysponujący
niezłym uderzeniem z dystansu, zaskakująco strzelił z ok. 20 m i gdyby
trafił w światło bramki, to Antonowicz mógłby wyciągać piłkę z siatki.
Ostatniej okazji dla gospodarzy nie wykorzystał Tymoteusz Małecki, który
jak zwykle przy stałych fragmentach wbiega w pole karne i prawie zawsze
kończy się to strzałem głową, tym razem po dośrodkowaniu Tomasza Kijka.
W końcówce pierwszej połowy goście domagali się rzutu karnego za rzekome
dotknięcie piłki ręką przez Roberta Mądrzaka, ale sędzią pozostał głuchy
na ich protesty.
W przerwie trener Andrzej Małecki dokonał dwóch zmian: za Sulimę wszedł
Damian Mielewczyk, a Kijka zmienił Łukasz Łapigrowski. I mieliśmy
częściowo powtórkę z sobotniego meczu z Koralem, kiedy to wprowadzony w
przerwie zawodnik staje się współautorem gola na wagę zwycięstwa. W 48
minucie kapitan Grzegorz Górski zagrał prostopadle w uliczkę do
Łapigrowskiego, który dośrodkował w pole karne, a tam zamykał akcję
Patryk Małecki, popisując się pięknym szczupakiem . Takie zagranie
oglądaliśmy jeszcze raz w tym meczu Zanim jednak to nastąpiło Mrosk
ponownie zatrudnił Tomaszewicza, kiedy piłka dośrodkowana z boku
zmierzała pod poprzeczkę. W 62 minucie najgroźniejszy w szeregach
Leśnika Mrosk za próbę wymuszenia rzutu karnego ujrzał żółtą kartkę. Po
chwili akcja przeniosła się pod drugą bramkę. Kurdziel dostrzegł
wbiegającego lewą stroną Mielewczyka i obsłużył go idealnym podaniem.
Niestety temu ostatniemu zabrakło zdecydowania i obrońcy zablokowali
jego strzał.
Na osobny akapit zasługuje zdarzenie z 77 minuty. Wtedy to niezwykłym
interwencją, która wywołała wielki aplauz wśród kibiców, popisał się
bramkarz Pogoni Roman Tomaszewicz i nie był to szczupak na wywołanie
poklasku, ale obrona na miarę trzech punktów. Mrosk podał między
obrońców do Macieja Mosóra i wspomniany już Tomaszewicz, przytomnym
wybiegiem przed pole karne i ofiarną główką zażegnał
niebezpieczeństwo. Jeśli Tomaszewicz, zawodowy żołnierz, z takim
poświęceniem, będzie bronił Ojczyzny, to możemy być spokojni.
O tym wydarzeniu kibice rozprawiali jeszcze długo po ostatnim gwizdku,
ale zanim ten wybrzmiał, oglądaliśmy jeszcze dwie okazje dla każdej z
drużyn. Tyle tylko, że ta dla gości była przypadkowa, gdyż Mrosk
ponownie dośrodkował, a piłka dziwnym lotem zmierzała pod porzeczkę. W
84 minucie Mielewczyk wymienił podanie z Górskim, ale fatalnie
przestrzelił.
|