Niespodziewane rozstrzygnięcie, mimo wszystko,
przyniósł mecz w Lęborku. Stojące na niskim poziomie, bezbarwne spotkanie, w
którym żadna z drużyn nie zasłużyła na zwycięstwo, zakończyłoby się zapewne
bezbramkowym remisem, ale na kwadrans przed końcem obrońca Sławomir Trawiński
sfaulował w polu karnym Świątczaka, a „jedenastkę" na gola zamienił Rubinowicz.
To druga porażka Pogoni w trzecim meczu, która ostatni ligowy mecz w Lęborku
przegrała rok temu.
Kłopoty kadrowe wciąż trapią zespół Andrzeja
Małeckiego. Do tego dochodzi słabsza postawa niektórych zawodników. W bramce
chorego Tomaszewicza zastąpił 19 - letni Michał Skrzypczak, dla którego był to
debiut w pierwszym zespole. Do tego od pierwszej minuty zagrali Trawiński,
Władyka i Witkowski.
Kibice w Lęborku liczyli na lepszą postawę drużyny,
niż to miało miejsce w Pruszczu Gdańskim. Niestety, srodze się zawiedli tak na
grze, jak i na wyniku. Być może wpływ na poczynania obu drużyn miał padający z
różną intensywnością deszcz. Sytuacje, po których mogły paść gole, można
wyliczyć na palcach jednej ręki. Schematyczne akcje ofensywne gospodarzy,
polegające na zagrywaniu długich podań do napastników nie przynosiły efektu.
Rywale, którzy przyjechali po remis, z łatwością radzili sobie z
neutralizowaniem tych poczynań, a kontry po prostu przerywali faulami. Taki
kontratak miał miejsce w 6 minucie, kiedy Sulima podał do Piotrowskiego, a ten
do Władyki, którego podanie w pole karne przechwycił obrońca Poloneza. Następne
dwie akcje, po których Pogoń stworzyła jakieś zagrożenie, miały miejsce po
upływie niemal pół godziny. Najpierw Tkaczenko strzelał głową po dośrodkowaniu
spod końcowej linii Władyki, a po chwili to Tkaczenko dośrodkował z rzutu
rożnego, a niecelnie głową uderzał Górski. W 37 minucie prostopadłe podanie
Witkowskiego zakończył słabym strzałem Tkaczenko. Ten ostatni w 42 minucie
przerwał w nieprzepisowy sposób groźną kontrę gości i zobaczył drugą w tym
sezonie żółtą kartkę. W ten sposób zostali też upomnieni Rzadkiewicz i Reutt za
bezpardonowe faule kolejno na Sulimie i Witkowskim. Pierwszą połowę zakończył
strzałem na bramkę ten ostatni, a Dworak interweniował niepewnie i mogła paść
przypadkowa bramka.
Po godzinie gry nie było już na murawie żadnego z
naszych podstawowych napastników. Grającego z kontuzją Mielewczyka w 49 minucie
zmienił debiutujący w tym sezonie Michał Stawikowski, natomiast w 59 minucie
boisko opuścił kontuzjowany przez Dudę Sulima, a pojawił się na nim Kurdziel.
Wniósł on nieco ożywienia do gry, czego przykładem była akcja z 61 minuty,
kiedy z lewej strony podał na linię pola karnego, a tam piłkę przepuścił
Stawikowski i dopiero Władyka oddał strzał lewą noga, ale piłka poszybowała
wysoko nad poprzeczką. Gola być może na wagę zwycięstwa miał szansę zdobyć
Kurdziel, gdyby tylko po zgraniu głową P. Małeckiego, z kilku metrów trafił do
bramki. Strzelił wprawdzie wysokim lobem i bramkarz tylko przyglądał się
lecącej piłce, ale ta minęła bramkę. W 65 minucie Kurdziel wycofał futbolówkę
do nadbiegającego Witkowskiego, którego płaski, mocny strzał minął słupek.
Od tej chwili Pogoń nieco przyspieszyła grę, zdając
sobie sprawę z upływającego nieubłaganie czasu. Niestety na kwadrans przed
końcem to goście zadali decydujący cios. Prawą stroną ruszył wprowadzony chwilę
wcześniej Świątczak i nie zatrzymał go Tkaczenko. W sukurs poszedł Trawiński i
zareagował nerwowo, pochopnie, dając się nabrać na prosty drybling. Sam chwycił
się za głowę, ale było już za późno. Rubinowicz z jedenastu metrów strzelił w
lewo, a Skrzypczak rzucił się w drugą stronę. Od 83 minuty goście grali w
osłabieniu, bo boisko po drugiej żółtej kartce opuścił zdobywca jedynego gola
Rzadkiewicz. Wynik jednak nie uległ już zmianie i lęborczanie musieli przełknąć
gorycz porażki.