Jest pan trenerem Pogoni od 8 stycznia 2007r. Długo trzeba
było Pana namawiać do przejścia z Łeby do Lęborka?
Pierwszą propozycje miałem w lipcu zeszłego roku. Brałem ją
pod rozwagę, kolejna konkretna propozycja przyszła później no i jestem tu. Jest
coś do zrobienia, trzeba coś naprawić, czuje się na siłach by temu podołać.
Nie bał się pan podjąć pracy w Pogoni? Runda jesienna,
szczególnie jej końcówka nie była najlepsza. Krótka ławka zawodników mogła
odstraszyć potencjalnych kandydatów do trenerskiej funkcji.
Ja zawsze do pracy podchodzę optymistycznie. Wydawało mi się
trzeba tym chłopakom coś zaproponować, zachęcić do trenowania, bycia ze sobą.
Myślę, że to potrafię zrobić. Liczę na lojalność ze strony zawodników, a ze
swojej strony też liczę na współpracę. Gdy jest dobra atmosfera o resztę już
łatwiej, tworzy się zespół, sprawy sportowe przychodzą wtedy same. Sprawy
Pogoni zawsze były mi bliskie, grałem tu ja, grał tu mój ojciec. Sentymenty do
Pogoni są i będą.
25 marca ruszają ligowe rozgrywki. Jest Pan zadowolony z
przedsezonowych przygotowań zespołu do rundy wiosennej?
Myślę, że drużyna dobrze się przygotowała. Najważniejsze
jest to, że chłopcy chcą trenować i solidnie zaangażowali się w obóz kondycyjny
w lutym.
Największe emocje jak zawsze wzbudzają nowi zawodnicy.
Tych pojawiło się kilku, większość z nich już znamy z gry w Pogoni, są jednak
tacy którzy u nas zadebiutują.
Adrian Abraham grający na lewej obronie to zawodnik znany mi
już z gry juniorskiej w Lęborku. Po dłuższej przerwie powrócił do nas, powoli
powraca do formy, dużo pracy przed nim. To dynamiczny i waleczny chłopak,
wierzę że za jakiś czas dojdzie do pełnej formy. Kolejny zawodnik dobrze znany
naszym kibicom Michał Frącek. Potrafi zagrać głową, celnie dośrodkować, jego
rolę na boisku widzę w obronie gdzie sobie przyzwoicie radzi. Jego umiejętności
powinny przydać się w stałych fragmentach gry, w rzutach rożnych. Maciej Rogaczewski
to z kolei młody zawodnik i jeszcze wiele pracy przed nim. Jest chętny do gry,
może odegrać swoją rolę, ma jeszcze na to czas.
W kręgu moich zainteresowań jest też Irek Światek, który
niestety z powodu służby wojskowej nie mógł trenować z nami, choć wydawało się
wcześniej że będzie taka możliwość. Droga do Pogoni jest dla niego nadal
otwarta.
Przypadek sprawił i jest to ciekawa historia, że gra u nas
Cezary Wszelaki (wcześniej Śląsk Świętochłowice). Podczas treningu na sali w jednostce wojskowej,
poprosiłem jednego z żołnierzy opiekujących się salą by pograł z nami w piłkę.
Już po paru akcjach zobaczyłem że Czarek ma dryg, potem okazało się że także
piłkarską przeszłość. Do lipca na pewno
będzie grał w Pogoni. Jednym słowem przypadek i to bardzo szczęśliwy. Gra na
pomocy, ma zacięcie do gry, będzie z niego pożytek.
Przejdźmy może do poszczególnych formacji. Jakie drużyna
posiada najsilniejsze punkty na tych pozycjach?
Dobrze wygląda sprawa z bramkarzami. Jest Czerniak, jest
Wojtowicz, od niedawna zaczął trenować też Krystian Labuda. Obaj bramkarze
popełnili najmniej błędów z wszystkich zawodników w meczach kontrolnych i mam
dziś dylemat który z nich zajmie to pierwsze miejsce miedzy słupkami. Obaj są
tego warci.
Linia obrony jest już praktycznie ustawiona. Pora roku
powoduje, że nie wszyscy z nich regularnie trenowali. Jest tu Malek, Abraham,
Jasińki, M. Frącek, Rogaczewski, Walkusz i Gniba.
Wielkim atutem pomocy jest Eliasz Iwosa, który wyrósł na
lidera drużyny. Solidny, myślący zawodnik, jestem z niego bardzo zadowolony.
Ofensywnym pomocnikiem jest Łukasz Łapigrowski, obok niego na pomocy może
zagrać Kołodziejski, Kaufmann czy Walkusz który może grać na dwóch pozycjach.
Dużo dobrego mogę powiedzieć o Grzegorzu Bojarskim, nieźle gra, choć nie zawsze
może uczestniczyć w treningach.
I tak doszliśmy do najefektowniejszej formacji czyli
ataku. Czy obudzi się Tomek Kijek który w juniorach hurtowo zdobywał bramki?
Nie można porównywać gry w juniorach do seniorów. Kijek jest
młodym zawodnikiem. Myślę że zagra dobrze i odzyska walory strzeleckie. On to
potrafi, jeszcze będzie z niego pociecha. Skuteczności oczekuje od Tomka
Frącka, który jest takim piłkarskim cwaniakiem, na to liczę. Jeden cwaniak,
drugi młody, to może fajnie zagrać. W odwodzie są jeszcze Żółtowski, może
Wszelaki
Będąc przy formacjach, kolejny raz powraca sprawa gry
czwórką w obronie. Nie jest to rzecz łatwa. Jak więc nasi defensorzy radzą
sobie w grze w linii?
Bardzo szybko zawodnicy to załapali, grają to całkiem
nieźle, naturalnie. Popełniają jeszcze błędy, ale przy tej koncepcji gry błędów
nie da się uniknąć. Gra na spalone, bo o tym mowie rodzi zamieszanie. Innej
drogi jednak nie ma, tak trzeba grać,
grają tak najlepsi.
Nasz zespół należy do jednych najmłodszych w lidze. Czy
taki stan będzie pomocny czy może przeszkodzić w osiąganiu pozytywnych wyników?
Jest to pokłosie tego co było wcześniej. Pewnie że,
chciałoby się mieć zawodników doświadczonych, rutynowanych i wtedy ta gra
wygląda inaczej. Uważam jednak, że w tym składzie drzemie ogromny potencjał. Są
tu zawodnicy którzy mogą naprawdę daleko zajść w piłce. Młody zespół jest
zawsze bardziej nieprzewidywalny. Zresztą jesienią w paru meczach pokazali że
na dużo ich stać.
W sparingu z Pomorzem Potęgowo pojawiły się niepokojące
symptomy. Kilku naszych zawodników było - nazwijmy to „nadpobudliwych". Często
krzyczeli, zachowywali się nieelegancko do przeciwników, jak takie zachowania
wyeliminować?
To jest sprawa do skorygowania, bo wiążą się z tym kartki,
głupie sytuacje. Piłkarze mają grać, a nie dyskutować. Być może gdzieś indziej
w okręgówce takie sytuacje są tolerowane, ja tego tolerować jednak nie będę.
Jest stres, jest adrenalina, ale mimo wszystko można i trzeba zachowywać się
kulturalnie i sportowo na boisku.
Czyli piłkarska złość
ukierunkowana w dobrym kierunku?
Dokładnie, o to chodzi.
Jakie zadania stawia
Pan przed drużyną na progu rundy rewanżowej?
Powinno być zdecydowanie lepiej z punktami niż jesienią.
Spadek nie wchodzi w grę. Myślę że 5-6 miejsce jest w naszym zasięgu. Wahałbym
się jednak w budzeniu wielkich nadziei. Zbudujmy atmosferę życzliwości, to
tylko piłka. Mogą być mecze, które się nie ułożą, mamy młody zespół, trzeba dać
mu czas, spokój i stabilność.
Wiele kontrowersji w sztabie trenerskim Pogoni wzbudza
tzw. „Liga Halowa" i gra w niej, mimo zakazów naszych zawodników. Jak Pan
ocenią tą sytuację?
Zdecydowanie uważam ze musi dojść do rozdzielenia piłkarzy
amatorów i tych zrzeszonych w klubach. Fajnie, że jest taka liga, że dużo ludzi
jest w nią zaangażowanych i życzę im jak
najlepiej. Przypomnę jednak, że istnieje takie coś jak sport kwalifikowany i
niekwalifikowany. Amatorzy to jedno, zawodnicy zrzeszeni w klubach to drugie.
Owszem, zawodnicy Pogoni mogliby rywalizować w takiej halowej formule, ale
powinni wtedy grać z równymi sobie, czyli także z piłkarzami zrzeszonymi w
klubach. Dziś rodzi się sprzeczność i konflikt interesów. Chłopcy grywają tu i
tam, nie trenują regularnie, są narażeni na kontuzje. Recepta jest prosta. We
wszystkich tego typu amatorskich imprezach regulamin powinien mówić jasno -
piłkarze zrzeszeni w klubach mają zakaz gry.
Drużyna to nie tylko zawodnicy i trener. To także osoby
które pomagają organizacyjnie. Wśród nich również pojawiły się nowe osoby?
Tak, od niedawno mocno współpracuje z Dariuszem
Zygmuntowskim i Mirosławem Rogaczewskim. Są to ludzie którzy od lat są blisko
sportu. Pan Rogaczewski działał w Arce Gdynia, Stolemie Gniewino, Choczewie, ma
więc sporą wiedzą o funkcjonowaniu piłki. Legendą Pogoni pozostaje jak zawsze
Wojciech Urban, bez którego pomocy od wielu lat byłoby nam o wiele trudniej.